Terapia bywa droga, kolejki w publicznej służbie zdrowia długie, a potrzeba, żeby ktoś naprawdę zrozumiał - ogromna. Dla wielu osób pierwszym miejscem, w którym poczuły, że nie są same ze swoim syndromem DDA, okazał się mityng: spotkanie wspólnoty Dorosłych Dzieci Alkoholików.
Mityngi budzą jednak sporo obaw. Czy będę musiał mówić o sobie przy obcych? Czy to jakaś sekta albo grupa religijna? Czy to zastępuje terapię? Ten tekst tłumaczy krok po kroku, jak wygląda mityng DDA, i pomaga zdecydować, czy to coś dla Ciebie.
Czym jest wspólnota DDA i program 12 kroków
Wspólnota DDA (Dorosłe Dzieci Alkoholików, a w szerszej wersji także DDD - Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych) to grupy wzajemnego wsparcia dla dorosłych, którzy wychowali się w rodzinach z problemem alkoholowym lub inną formą dysfunkcji. Wzorują się na Anonimowych Alkoholikach i pracują w oparciu o program 12 kroków oraz 12 tradycji.
To nie jest terapia ani wykład. Nikt tu nikogo nie leczy, nie diagnozuje ani nie ocenia. Uczestnicy dzielą się własnym doświadczeniem, siłą i nadzieją - opowiadają, jak schematy z dzieciństwa wpływają na ich dorosłe życie i co pomaga im zdrowieć. Podstawą jest założenie, że ludzie z podobnym doświadczeniem mogą sobie nawzajem pomóc samą obecnością i szczerością.
Wspólnota jest bezpłatna i niezależna. Nie ma składek członkowskich - grupy utrzymują się z dobrowolnych datków uczestników. Nie jest związana z żadnym kościołem, partią ani firmą. Choć w programie pojawia się pojęcie „Siły Wyższej”, każdy rozumie je po swojemu: dla jednych to Bóg, dla innych sama wspólnota, natura albo zwykłe dobro. Z mityngów korzystają również osoby niewierzące.
Warto wiedzieć, że w środowisku DDA krąży tak zwana lista cech - opis powtarzalnych wzorców, które dorosłe dzieci alkoholików rozpoznają u siebie. To nie jest test diagnostyczny, lecz punkt odniesienia i język do mówienia o sobie.
Wspólnoty tego typu powstały w Stanach Zjednoczonych i z czasem dotarły także do Polski, gdzie od lat działają grupy DDA i DDD. Nie trzeba mieć „papierowej” diagnozy ani żadnego skierowania, żeby przyjść. Jedynym warunkiem uczestnictwa jest chęć przyjrzenia się temu, jak trudne dzieciństwo wpływa na dorosłe życie.
Jak wygląda pierwszy mityng krok po kroku
Największy lęk bierze się z nieznajomości. Zobaczmy więc, co zwykle dzieje się na mityngu - choć szczegóły różnią się między grupami.
Spotkanie trwa zwykle około półtorej godziny i ma stałą strukturę. Prowadzący, czyli osoba z grupy, nie terapeuta, otwiera mityng, a ktoś czyta teksty wprowadzające - na przykład opis problemu i drogi wyjścia. Potem następuje część główna, czyli dzielenie się: kolejne osoby, które chcą, mówią o sobie i o temacie spotkania.
Obowiązuje przy tym jedna ważna zasada: nie komentuje się cudzych wypowiedzi. Nikt nie doradza, nie ocenia, nie przerywa, nie zadaje pytań. Każdy mówi w swoim czasie, o sobie, a reszta słucha. To sprawia, że mityng jest zaskakująco bezpiecznym miejscem - nie ma ryzyka, że ktoś Cię „rozłoży” albo pouczy przy wszystkich.
Na koniec bywa wspólne zakończenie, czasem symboliczna składka „do kapelusza”. Nowe osoby zwykle wita się serdecznie i bez naciskania na cokolwiek.
Czy trzeba mówić?
Nie. To najważniejsza odpowiedź dla każdego, kto się waha. Na mityngu nie musisz powiedzieć ani słowa. Możesz przyjść, przedstawić się samym imieniem (albo i nie) i po prostu słuchać. Wielu ludzi przez pierwszych kilka spotkań tylko słucha i to jest w pełni w porządku. Gdy zechcesz się odezwać, możesz, a gdy nie - wystarczy powiedzieć „dziękuję, dziś posłucham” albo spasować, gdy przyjdzie Twoja kolej.
Anonimowość
Anonimowość to fundament wspólnoty. Mówimy sobie po imieniu, nie podajemy nazwisk, nie wypytujemy o zawód czy adres. To, co usłyszysz na mityngu, zostaje na mityngu. Ta zasada sprawia, że ludzie mówią o rzeczach, o których nie powiedzieli nikomu innemu. Możesz uczestniczyć, nie ujawniając o sobie niczego, na co nie masz ochoty.
Jak przygotować się na pierwszy raz
Nie musisz przygotowywać niczego szczególnego, ale kilka drobiazgów obniża stres. Przyjdź parę minut wcześniej i uprzedź, że jesteś pierwszy raz - nowe osoby zwykle wita się szczególnie ciepło i krótko tłumaczy zasady. Nie oczekuj, że po jednym spotkaniu poczujesz olśnienie; wielu ludzi potrzebuje kilku mityngów, żeby się oswoić. Jeśli po pierwszym wyjdziesz z mieszanymi uczuciami, to normalne - warto dać sobie szansę na trzy, cztery spotkania, zanim ocenisz, czy to forma dla Ciebie.
Mityngi stacjonarne i online
Mityngi odbywają się w dwóch formach. Stacjonarne - w wynajętych salach, przy parafiach, w ośrodkach czy poradniach (miejsce nie oznacza, że grupa jest z nimi związana). Dają bezpośredni kontakt i poczucie realnej wspólnoty.
Online - przez komunikatory wideo, o stałych porach. Bywają ratunkiem dla osób z mniejszych miejscowości, rodziców małych dzieci, ludzi z lękiem społecznym czy tych, którzy dopiero zbierają odwagę. Na mityngu online często można mieć wyłączoną kamerę, co obniża próg wejścia. Wiele osób zaczyna właśnie od online, a z czasem przechodzi na spotkania stacjonarne.
Są też mityngi otwarte, na które może przyjść każdy, także bliscy i specjaliści, oraz zamknięte - tylko dla osób, które utożsamiają się z DDA. Na pierwszy raz dobrze wybrać mityng otwarty albo napisać do grupy z pytaniem.
Jak znaleźć mityng
Wspólnota prowadzi własne spisy mityngów. Najprościej wyszukać w internecie aktualny spis mityngów DDA lub DDD w swoim mieście albo w wersji online - grupy publikują dni, godziny, adresy oraz linki do spotkań wideo. Terminy i miejsca się zmieniają, dlatego zawsze warto sprawdzać bieżącą listę, a nie starą informację sprzed lat.
Jeśli nie wiesz, od czego zacząć, poszukaj też lokalnej poradni leczenia uzależnień - często mają informacje o grupach DDA w okolicy. O innych formach niekomercyjnej pomocy piszemy w tekście o bezpłatnej terapii DDA.
Mityng a terapia - co daje jedno, a co drugie
To częste pytanie: iść na mityng czy do terapeuty? Najkrótsza odpowiedź brzmi - to nie jest wybór „albo-albo”. Jedno i drugie działa inaczej i dobrze się uzupełnia.
Mityng daje wspólnotę, poczucie przynależności i regularne, praktyczne wsparcie za darmo. Pokazuje, że nie jesteś sam, że inni czują podobnie, że można zdrowieć. Jest dostępny często, także wieczorami i w weekendy. Nie zastępuje jednak profesjonalnej pracy nad głębokimi ranami.
Terapia DDA daje indywidualną, pogłębioną pracę z wykształconym specjalistą - nad konkretnymi traumami, schematami i objawami. Terapeuta widzi Twoją historię całościowo i dobiera metody do Ciebie. Jest to jednak pomoc płatna albo trudniej dostępna, i zwykle rzadsza niż cotygodniowy mityng.
Wiele osób łączy oba: chodzi na terapię i na mityngi, i czerpie z każdego co innego. Jeśli zastanawiasz się nad samą formą terapii, pomocny może być tekst o tym, czy wybrać terapię grupową, czy indywidualną.
Dla kogo sama wspólnota nie wystarczy
Mityngi są cennym wsparciem, ale nie są leczeniem i nie dla każdego wystarczą jako jedyna pomoc.
Jeśli zmagasz się z depresją, myślami samobójczymi, nasilonymi zaburzeniami lękowymi, skutkami poważnej traumy albo czynnym uzależnieniem, potrzebujesz profesjonalnej pomocy - psychoterapeuty, psychiatry, a w kryzysie także pomocy doraźnej. Wspólnota może temu towarzyszyć, ale nie zastąpi leczenia. Warto też pamiętać, że wśród osób DDA częste bywa współuzależnienie, które zwykle wymaga osobnej, ukierunkowanej pracy.
Zdarza się również, że atmosfera konkretnej grupy komuś nie odpowiada. To normalne - grupy różnią się między sobą. Warto wtedy spróbować innego mityngu, zanim zrezygnujesz z całej formy wsparcia.
Niezależnie od tego, czy wybierzesz mityng, terapię, czy jedno i drugie, ważny jest sam kierunek. Sięganie po wsparcie to jeden z najważniejszych kroków w wychodzeniu z syndromu DDA. Pierwszy mityng bywa onieśmielający, ale dla wielu osób staje się początkiem drogi, na której przestają być sami.