Opis syndromu DDA częściej pisany jest w sposób, w którym łatwiej odnajdują się kobiety. Mężczyźni, którzy dorastali w domach z problemem alkoholowym, niosą jednak ten sam bagaż, tyle że zwykle inaczej go dźwigają i inaczej o nim milczą. Ten tekst jest dopełnieniem artykułu o DDA u kobiet i przygląda się temu, co dzieje się, gdy męska socjalizacja emocji nakłada się na dzieciństwo w cieniu alkoholu.

Nie chodzi o to, że mężczyźni cierpią bardziej lub mniej. Chodzi o to, że kulturowy scenariusz męskości potrafi dołożyć do ran z dzieciństwa własną warstwę i utrudnić dostrzeżenie, że w ogóle jest się ranionym.

Gdy „chłopaki nie płaczą” spotyka dom alkoholowy

Wielu chłopców słyszy od najmłodszych lat, że mają być twardzi, nie mazać się i sami sobie radzić. „Bądź mężczyzną”, „nie becz”, „weź się w garść” układają się w cichą instrukcję: uczucia to słabość, którą trzeba ukryć. Sam w sobie taki przekaz już zawęża emocjonalny świat chłopca.

Kiedy nałoży się na to dom, w którym pił rodzic, dziecko dostaje tę samą lekcję podwójnie. Rodzina z problemem alkoholowym i tak uczy, że o uczuciach się nie mówi, że tajemnicy się nie zdradza i że trzeba być czujnym. Chłopiec słyszy więc to samo w domu i na zewnątrz: nie czuj, a jeśli już czujesz, to milcz. Dorosły mężczyzna, który z tego wyrasta, często naprawdę nie wie, co przeżywa, nie dlatego, że nic nie czuje, lecz dlatego, że nikt nie nauczył go tego nazywać.

Skutki bywają subtelne, bo nie wyglądają na cierpienie. Mężczyzna funkcjonuje, pracuje, bywa duszą towarzystwa, a mimo to od środka czuje dystans do samego siebie. Trudno naprawić coś, czego nie umie się nawet nazwać, a właśnie odebranie języka uczuć jest jedną z najcichszych krzywd, jakie zostawia połączenie męskiego wychowania i domu alkoholowego.

Typowe wzorce u mężczyzn z DDA

Cechy syndromu DDA bywają wspólne dla obu płci, ale u mężczyzn częściej przybierają kilka charakterystycznych form.

Tłumienie, które zamienia się w złość albo zamrożenie

W męskim scenariuszu jedną z niewielu „dozwolonych” emocji bywa złość. Dlatego smutek, lęk czy bezradność często przebierają się właśnie w nią, bo łatwiej trzasnąć drzwiami niż powiedzieć „jest mi przykro”. Druga typowa droga to zamrożenie: emocjonalne odcięcie, poczucie pustki, chłód, który bliscy odbierają jako obojętność. Obie reakcje są dwiema stronami tej samej monety, czyli braku kontaktu z własnymi uczuciami.

Pracoholizm i ucieczka w osiągnięcia

Praca bywa dla mężczyzny z takiego domu i tarczą, i tożsamością. Daje mierzalne dowody wartości, których w dzieciństwie zabrakło, i pozwala nie zostawać sam na sam z myślami. Otoczenie to nagradza, więc problem długo uchodzi za zaletę. Pod spodem tli się jednak lęk, że bez sukcesów człowiek nic nie jest wart. Więcej o tym mechanizmie piszemy w tekście o DDA w pracy.

Unikanie bliskości i samotność

Bliskość wymaga odsłonięcia się, a tego męski scenariusz i dom alkoholowy zgodnie odradzają. Efektem bywa trzymanie ludzi na dystans, trudność w mówieniu o potrzebach i związki, w których partnerka albo partner odbija się od niewidzialnej ściany. U wielu mężczyzn dochodzi do tego samotność, o której się nie mówi, bo przyznanie się do niej też uchodzi za słabość. Za tym dystansem często kryje się lęk przed porzuceniem, a jego wpływ na związki opisujemy szerzej w tekście o DDA w związkach.

Rozładowanie napięcia, które bywa ryzykowne

Skoro emocje nie mają ujścia w słowach, szukają go gdzie indziej. U części mężczyzn napięcie schodzi przez ciało i działanie: intensywny sport aż do wyczerpania, ryzykowną jazdę, hazard, sięganie po alkohol lub inne substancje. To nie jest kwestia „słabego charakteru”, lecz wyuczony sposób na rozbrojenie napięcia, którego nie potrafi się nazwać. Szczególnie gorzki bywa scenariusz, w którym syn zaczyna pić podobnie jak pijący ojciec, mimo że przez całe dzieciństwo obiecywał sobie, że nigdy tego nie zrobi. Nazwanie tego wzorca nie jest wyrokiem, tylko pierwszym krokiem do jego przerwania.

Dlaczego mężczyznom trudniej prosić o pomoc

Prośba o pomoc w tradycyjnym wzorcu męskości bywa równoznaczna z przyznaniem się do porażki. „Poradzę sobie sam” brzmi dumnie, ale w praktyce często oznacza latami niesiony ciężar. To jeden z powodów, dla których mężczyźni statystycznie rzadziej trafiają do gabinetów terapeutycznych i później sięgają po wsparcie, zwykle dopiero wtedy, gdy coś się sypie: związek, zdrowie albo praca.

Bywa też, że sygnały cierpienia u mężczyzn wyglądają inaczej, niż spodziewa się otoczenie. Zamiast smutku widać rozdrażnienie, zamiast łez, milczenie i wycofanie, a zamiast prośby o pomoc, ucieczkę w kolejny obowiązek. Bliscy łatwo biorą to za charakter albo zły humor, a nie za wołanie o wsparcie. Dlatego tak wielu mężczyzn dochodzi do granicy w samotności, choć na co dzień są otoczeni ludźmi.

Do tego dochodzi wstyd, który w przypadku DDA jest wyjątkowo dotkliwy. Mężczyzna często czuje, że powinien był „obronić” dom albo matkę, że jako syn zawiódł. To nieprawda, bo dziecko nigdy nie odpowiada za picie dorosłego, ale poczucie winy bywa uparte. Piszemy o nim więcej w tekście o wstydzie i poczuciu winy. Nazwanie tego mechanizmu bywa pierwszym krokiem do tego, by przestać dźwigać go w pojedynkę.

Ojcostwo, czyli trigger i motywacja

Zostanie ojcem bywa dla mężczyzny z DDA punktem zwrotnym. Z jednej strony potrafi otworzyć stare rany: widok własnego dziecka w wieku, w którym samemu przeżywało się chaos, uruchamia wspomnienia i lęk „a co, jeśli powtórzę schemat”. Z drugiej strony właśnie ten lęk bywa najsilniejszą motywacją do zmiany, jaką mężczyzna w życiu spotka.

Podobnie działa wejście w stały związek albo narodziny kolejnego dziecka. Każdy taki moment potrafi odświeżyć pytania, na które w dzieciństwie nie było odpowiedzi: czy zasługuję na to, żeby być kochanym, czy nie zawiodę tak, jak zawiedziono mnie. Zamiast tłumić te pytania, warto potraktować je jak drogowskaz pokazujący, czym warto zająć się w pierwszej kolejności.

Dobra wiadomość jest taka, że świadomość to już połowa drogi. Ojciec, który wie, skąd biorą się jego reakcje, ma realny wpływ na to, by nie przekazać ich dalej. O tym, jak przerwać ten łańcuch, piszemy osobno w tekście o DDA w roli rodzica. Warto pamiętać, że przełamanie schematu nie wymaga bycia idealnym rodzicem, wystarczy być rodzicem wystarczająco obecnym i bezpiecznym.

Jak zacząć

Nie trzeba od razu wielkich kroków. Czasem początkiem jest zwykłe przyznanie przed sobą, że dom rodzinny zostawił ślad, a to, co uchodziło za „normalne”, wcale takie nie było. Pomocne bywa spokojne przyjrzenie się objawom DDA i sprawdzenie, ile z nich rozpoznajesz u siebie.

Kolejnym krokiem bywa rozmowa, z zaufaną osobą, w grupie wsparcia albo w gabinecie. Terapia DDA daje przestrzeń, w której nie trzeba być twardym i można wreszcie odłożyć zbroję. Dla wielu mężczyzn to pierwsze w życiu miejsce, gdzie uczucia nie są problemem do ukrycia.

Nie musisz przychodzić z gotowym nazwaniem problemu ani z całą historią poukładaną w zdania. Wystarczy przyjść z tym, co jest: z napięciem, z pustką, z podejrzeniem, że coś jest nie tak. Reszta jest już pracą do wykonania razem ze specjalistą, a nie warunkiem, który trzeba spełnić, zanim się w ogóle zgłosisz.

Jeśli jednak czujesz, że napięcie Cię przerasta, albo pojawiają się myśli o tym, że nie chce Ci się żyć, nie zostawaj z tym sam. Wsparcie jest dostępne od ręki i bezpłatnie:

  • Centrum Wsparcia dla osób w kryzysie psychicznym: 800 70 2222 (całodobowo).
  • Telefon zaufania dla dorosłych w kryzysie emocjonalnym: 116 123.
  • Numer alarmowy 112, gdy zagrożone jest życie.

Prośba o pomoc nie jest przeciwieństwem siły. Bywa jej najtrudniejszym i najbardziej męskim przejawem.